Kredyt w złotówce czy w
walucie obcej? Wady i zalety
W jakiej walucie zaciągnąć kredyt
hipoteczny? Złotówka, frank czy może euro? To wciąż jedno z najczęściej
zadawanych pytań przez kredytobiorców. Istnieje
przekonanie, że najbezpieczniejszą opcją jest wybór kredytu w walucie, w której
się zarabia. Jednak najbezpieczniej nie zawsze oznacza najkorzystniej. Mimo, że
kredyty walutowe obarczone są znacznym ryzykiem, to według rosyjskiego
przysłowia – „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.” Jakiej decyzji więc
dokonać?
Kredyty zaciągnę w walutach obcych są
na pierwszy rzut oka o wiele tańsze
od złotówkowych. Wpływa na to bardzo łatwy mechanizm. Otóż na oprocentowanie kredytu składa się
wysokość nominalnej stopy procentowej oraz marża narzucana przez bank. Dla
kredytów złotowych są to WIBOR, pewne wewnętrzne stopy bazowe banku, albo stopy
ustalane przez Radę Polityki Pieniężnej. Na rynkach międzynarodowych występuje LIBOR
(stopa londyńska) oraz EurIBOR (stopa europejska). Stopy procentowe są w Polsce na dużo wyższym poziomie, niż te w
Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii czy w krajach strefy euro, co bezpośrednio przekłada
się na wysokość naszych rat, które są o
wiele niższe. Jest to jedna z głównych przyczyn tak ogromnego
zainteresowania kredytami w obcych walutach.
Interesując się kredytem walutowym
trzeba zwracać uwagę na ryzyko kursowe.
Jeżeli decydujemy się na taki kredyt, to tak naprawdę nie wiemy do końca ile
będzie wynosić nasza comiesięczna rata. Kiedy w skutek zawirowań na rynkach
finansowych nastąpi wzmocnienie złotówki co przełoży się na zmniejszenie kursu
obcych walut, to wysokość części comiesięcznej należności zmniejszy się. Jednak
występuje też druga negatywna strona ryzyka kursowego. Jeżeli polska waluta
osłabi się, wówczas nastąpi wzrost kursów walut zagranicznych. Spowoduje to
zwiększenie rat kredytowych.
Pamiętaj: Warto jest zaciągnąć kredyt walutowy, kiedy
waluta kredytu jest wyceniana na bardzo wysokim poziomie.
Decydując się na kredyt w walucie
zagranicznej, trzeba mieć na uwadze kwestię spreadu. Jest to różnica pomiędzy
kursem kupna i sprzedaży waluty. Ustalana jest ona przez bank. Zaciągając
kredyt bank wypłaci nam całą kwotę po kursie kupna – czyli tym niższym.
Natomiast będziemy go spłacać już po kursie sprzedaży – czyli tym wyższym.
Nie jest do końca tak ‘kolorowo’.
Kredyt w walucie zagranicznej ma jednak swoje wady. Przy wyborze takiego zobowiązania kredytobiorca musi wykazać
się znacznie wyższą zdolnością
kredytową. Klienci wykazujący dochody w złotówkach są traktowani przez
banki jako podmioty z dużo wyższym ryzykiem w wyniku tego wymagają o wiele
wyższej zdolności. Takie kryteria są narzucone przez Radę Polityki Pieniężnej i
zostały one zaostrzone przez banki w dobie kryzysu. W sytuacji, gdy nasza
zdolność kredytowa jest mała, to rozsądniejszym rozwiązaniem będzie kredyt w
złotówkach. W efekcie tego, kredyty w obcych walutach są trudno dostępne i nie
osiągalne dla wszystkich klientów. Dodatkowo należy brać także pod uwagę, że w
przypadku tych zobowiązań banki zazwyczaj wymagają wkładu własnego.
To może jednak złotówka?
Kredyt w walucie ojczystej wydaje się
być o wiele bezpieczniejszym rozwiązaniem. Nie występuje tutaj ryzyko kursowe,
a wysokość rat jest niemalże stała w każdym miesiącu. Co więcej, jest on o
wiele bardziej dostępny dla kredytobiorców. Nie zawsze wymagany jest także
wkład własny. Największym minusem jest dużo wyższe oprocentowanie, co przekłada
się na wysokość comiesięcznych zobowiązań. Podnosi to znacznie całkowity koszt
kredytu.
Zarówno
kredyt w walucie obcej jak i w złotówce ma swoje wady i zalety. Do każdego
zaciągniętego zobowiązania należy podejść z rozwagą analizując nie tylko
korzyści ale i ryzyko. Kredyty walutowe kuszą niższym oprocentowaniem, ale
niestety niosą z sobą niepewność.

Z racji tego co się dzieje na rynku walutowym najlepiej będzie wziąć kredyt we własnej walucie. Na http://jakiekredytyhipoteczne.pl/ przeczytacie wszystko co potrzeba wiedzieć na temat kredytów.
OdpowiedzUsuń